Jestem piratem!
19.10.2009 – 12:28Pamiętam jeszcze całkiem dobrze szaro bure czasy “lepszego” systemu, w którym każdy miał tyle samo – czyli nic. Równość była niesamowita. Mimo tej miłościwie nam panującej sprawiedliwości, która oskubywała wszystkich tak samo – do cna (no może wąską grupą oskubujących). Nawet w tak biednym społeczeństwie jak Polska z okresu PRLu ludzie starali się jakoś sobie pomagać. Do dziś pamiętam wycieczki do sąsiadki po szklankę mąki, cukru etc. Nie było w tym nic dziwnego. nikogo nie dziwiło też, że nagrana na starego kasprzaka piosenka wychwycona w radio była powodem do dumy. Te kasety pożyczaliśmy sobie i wymienialiśmy się nimi – niejednokrotnie przegrywając po -naście razy – jak, nie przymierzając, jakimiś magicznymi przedmiotami.
Czy kogoś dziwił taki rynek wymiany i kopiowanie cudzej “własności intelektualnej”? Chyba nie. Co więcej między innymi dzięki takiej działalności koncerty ówczesnych gwiazd przynosiły jakieś dochody.
Czasy się zmieniły. Teraz poza ludźmi z mojego podwórka znam też Grześka z drugiego końca Warszawy, Adama z Poznania kilka osób z Wrocławia, Trójmiasta, Katowic, U.S.A, Wielkiej Brytanii, Australii i Chin. Dzięki rozwojowi technologii i stosunkowo łatwemu dostępowi do sieci świat się skurczył a my komunikujemy się z większą ilością osób.
Kasety i odtwarzacze typu “kaseciaki” wyszły z użycia. Teraz słuchamy płyt CD a częściej nawet nie całych płyt tylko własnych kompilacji utworów w formacie mp3. Czy to źle, że wolę posłuchać muzyki z last.fm czy własnych plików niż przekładać co 3 minuty nośnik w odtwarzaczu CD? Czasy się zmieniły.
Co raz częściej wymieniamy się też swoimi kolekcjami ze znajomymi – zupełnie tak samo jak kasetami z kawałkami McHammera czy Kriss Kross. My się nie zmieniliśmy – czasy się zmieniły! Inne technologie, inne wymagania – tylko wytwórnie nie nauczyły się nadążać za zmianami i jeszcze nie umią funkcjonować w tej nowej rzeczywistości.
McHammer nigdy nie zawał mnie złodziejem – za to Kazik ma mnie za najgorszego ch**a tylko dlatego, że dzielę się z przyjaciółmi tym co mam. Może powinienem przeprosić Kazika (i jemu podobnych) za to, że moi przyjaciele nie mieszczą się już w granicach jednego warszawskiego osiedla.
Wielkie dzięki dla bando za podsunięcie genialnej analogii między czasami kaseciaków a mp3.
