mniejsze zło

26.10.2009 – 12:48

Na film Mniejsze zło wybierałem się z nadzieją na niesamowite przeżycia, poruszające wspomnienia minionych czasów i obraz państwa totalitarnego. Niestety – być może to zbyt wygórowane oczekiwania – nie zobaczyłem tego wszystkiego na co się tak nastawiłem, ponieważ nie jest to film o PRLu. Jest to raczej obraz studenta, który musi zmagać się z rozmaitymi problemami w czasach, gdy Polską rządzą zbrodniarze.

Wojciech Pszoniak

Foto: filmpolski

Kamil – główny bohater – ma problem z niezdanymi egzaminami na uczelni, z wydaniem swojej poezji poza cenzurą itp. Wybór mniejszego zła, którego dokonuje Kamil za przykładem swojego ojca (w tej roli J. Gajos), wcale nie wydaje się takim wielkim problemem dla młodego człowieka. Co prawda te wybory jak widać na przykładzie ojca determinują takie lub inne życie w zastanym systemie, ale film nie daje odczuć, że to są faktycznie wybory trudne, wymagające poświęceń. Ojciec Kamila jest typowym konformistą i wcale nie cierpi z tego powodu, że po latach walki w AK wstąpił do partii i został dyrektorem dużego zakładu. Przychodzi mu to zupełnie naturalnie. Samemu Kamilowi z niesłychaną łatwością udaje się uniknąć służby wojskowej oraz boleśniejszych konfrontacji z SB.

Wizja życia w PRLu, jaka wyłania się z tego obrazu świetnie tłumaczy wyniki badań, w których Polacy twierdzą, że tęsknią za tamtymi czasami. Sielanka jaka panuje na ekranie przekonuje, że PRL nie był niczym złym – żyło się troszkę biedniej, na trochę innym poziomie niż teraz, ale całkiem spokojnie i bez większych stresów.

W całej plątaninie wątków i szybkich zmian partnerek głównego bohatera – swoją droga to fascynujące, że każda kobieta napotkana na drodze tak chętnie wskakiwała mu do łóżka – ginie gdzieś wątek jedynej “lubej”, która najprawdopodobniej jest z nim w ciąży. Ponad to rażą w oczy współczesne tablice adresowe czy baterie w łazienkach. Takie szczegóły kompletnie niszczą nastrój epoki.

Z całego filmu utknął mi w pamięci jedynie rewelacyjny Janusz Gajos. To jednak – przy całym moim szacunku dla Pana Gajosa – trochę mało jak na taki film.

Ocena filmu – nie wiem skąd moda na ocenianie filmów w wybranej skali – ogólnie: 30%

Post a Comment

Subscribe without commenting