Dziś na flakerze, zupełnie przypadkowo, udało mi się rozpętać dyskusję na temat ADHD.
Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że ADHD jest chorobą. Poważnym schorzeniem, z którym nie jest łatwo żyć na co dzień. Nadpobudliwość, impulsywność czy zaburzenia równowagi to 3 charakterystyczne grupy objawów. Wystarczy odrobina wyobraźni aby uzmysłowić sobie jakie problemy ma dziecko z ADHD oraz jak ciężko mają sobie z tym poradzić jego rodzice.
Nie mam złudzeń co do tego, że separacji takich dzieci od pozostałych nie jest dobrym kierunkiem. Wygłaszanie teorii o zbawiennych skutkach segmentacji dzieci na poziomie pierwszych klas szkoły podstawowej w czasach kiedy czyni się tak dużo w kierunku jak najszerszej integracji dzieci niepełnosprawnych z tymi “normalnymi” jest nieporozumieniem. Oddzielenie takich dzieci nie wniesie nic dobrego. Zbieranie takich dzieci w “specjlne” klasy też mija się celem. Uważam tak dlatego, że (między innymi) nie wydaje mi się aby chociaż połowa z tych szkolnych małoletnich łobuzów wcale nie ma ADHD. To rodzice robią z tych nieletnich łobuzów chore dzieci. Wszyscy wiemy jak łatwo w dzisiejszych czasach zdobyć papier, dzięki któremu dziecko nie musi się uczyć ortografii, kaligrafii lub tabliczki mnożenia (tak, znam taki przypadek!). To jest droga na skróty, po najniższej linii oporu. Takie rzeczy bardzo często się zdarzają bo jest to łatwa droga do uspokojenia własnego sumienia i braku umiejętności lub wiedzy potrzebnych do wychowania takiego małego szatana. To nie rozwiązauje problemu – takie zahowanie jedynie go pogłębia. Ponad to, abstrahując odprzypadku samego łobuziaka, robi to ogromną krzywdę dzieom faktycznie mającym zespół nadpobudliwości psychoruchowej. Przez takie jenostki te chore dzieci często są postrzegane jako właśnie wspomniane łobuzy, którym rodzice “załatwili papier” a gówniarz zwyczajnie jest niewychowany.
Akceptuję ADHD jako chorobę ale uważam że nazbyt często jest traktowana jako wygodna wymówka. Jest to tym łatwiejsze, że nie ma jednoznacznych granic między młodym chuliganem a dzieckiem nadpobudliwym.
Wracając do rodziców, którzy byli – delikatnie rzecz ujmując – niepocieszeni z powodu zachowania jednego z dzici:
Praktycznie nie ma dnia, żeby któreś z dzieci nie przychodziło do domu poturbowane przez tego chłopca albo z jego powodu przestraszone – opowiada matka jednego z uczniów Szkoły Podstawowej nr 336. – Biega z nożyczkami po klasie i grozi, że jeśli ktoś nie będzie z nim się bawił, to go zrani. Wyzywa nasze dzieci, bije je, kopie, pluje.
W tej sytuacji nie mam złudzeń. Nie może być tak, że jedno dziecko będzie terroryzować całą klasę. Obawiam się, że ten przypadek to niestety nie jest dziecko chore a zwykły niewychowany przez rodziców gnojek. Jeśli mam rację, to taki element powinien być albo odseparowany od reszty klasy i nauczany w klasie specjalnej, albo – jeśli zakładamy, że małolat jest niewinny bo to rodzice go nie wychowali – należy odebrać lub ograniczyć prawa rodzicielskie obojga rodziców i być może przydzielić kuratora lub wysłać całą rodzinę na przymusową terapię psychologiczną.

Nie dopuszczalna jest sytuacji kiedy dostosowuje się – w tym wypadku sposób i poziom nauczania – do pojedynczych nieprzystosowanych (wszystko jedno z jakich powodów) jednostek. Nie może być tak, że ogół będzie się dostosowywał do jednostek, które mają wizję inną niż wszyscy. Nie można robić wszystkim pod górkę aby jedna czy dwie osoby miały z górki. Nie tędy droga.
Jeśli kilka osób z całej licznej grupy nagle w połowie drogi stwierdza, że nie wejdzie na szczyt góry to nie zawracamy całą grupą na dół. Wszyscy idą dalej swoim tempem a kilku silniejszych zostaje ze słabeuszami i stara się im jakoś pomóc dotrzeć do celu. I to jest dobre rozwiązanie. Nie zabijajmy tych, którzy opóźniają marsz grupy (nie jesteśmy w służbach specjalnych ZSRR), ale nie zawracajmy w pół drogi bo 2 najsłabszych krzyczy, że mają za ciężkie plecaki.
[...] lipiec.waw.pl przed chwilą Twoje dziecko nie ma ADHD! lipiec.waw.pl/…zenstwo/twoje-dziecko-nie… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]
Pamiętam jak mojego brata wrzucili do klasy wyrównawczej po pierwszej klasie. Z chuliganami z całej szkoły(jeden rocznik + spadkowicze). Bo wychowawczyni go nie lubiła. Traumę ma po tym chyba do dziś. I pomyśleć,że to dlatego że dawał się sprowokować ludziom,którzy mu dokuczali. “Aniołkom” – dzieciom znajomych pani wychowawczyni. Na szczęście szybko madre przeniosła go do innej szkoły. Bo zaczynał naprawdę chuliganić(uczył się od “nowych” kolegów).
Separowanie “trudnych” uczniów to zuo. Kojarzy mi się z hitlerowskim gettem. Dopasowywanie całej klasy do tych,którzy sobie nie radzą – też. W całym tym Meksyku widzę jednego winnego. Kadrę nauczycielską. Bo chodziłam do szkoły i wiem jak sobie lubią ułatwiać życie i podgryzać i kopać dołki pod tymi,którzy z młodzieżą dają sobie radę doskonale. I to wcale nie dlatego,że klasy są za duże. Po prostu nie mają talentu pedagogicznego i zazwyczaj przypadkowo są nadętymi bufonami o manii wielkości. Jak taki człowiek ma uspokoić chuligana? Jak zainteresować tematem lekcji?
Pal sześć ADHD. Dziś objawy tej choroby ma co drugie dziecko(nadpobudliwość i kłopoty z równowagą),moim zdaniem to choroba cywilizacyjna, kto wie może i na równi z Autyzmem i licznymi alergiami. Nie uciekniemy od tego. Kiedyś takie dzieci się po prostu zastraszało. W nieludzki sposób. Dziś nie wolno (na całe szczęście) – więc trzeba wymyślić coś innego. Stary model szkoły gdzie nauczyciel jest alfą i omegą a uczeń ma mu stopy całować z wdzięczności – odchodzi w zapomnienie. Wielu nauczycieli nie może się z tym pogodzić.
Pamiętam też nie do końca sprawną dziewczynkę w klasie. Moim zdaniem lepiej by było,gdyby dostawała indywidualne lekcje. To nawet nie to,że sobie nie radziła. Dostawała inne zadania,łatwiejsze. Nikt jej nie lubił,a zwłaszcza osoby zmuszone do siedzenia z nią w ławce. Dlaczego? Bo chciała by za nią pisać klasówki. Bo mimo że zadania były łatwiejsze – nadal były dla niej za trudne. Nie była wytykana palcami,po prostu nie istniała w klasie. Wątpię by ta integracja na siłę wyszła jej na dobre. Nie chodzi o to by osoby niepełnosprawne izolować,ale o to by nie starać się udowodnić całemu światu,że poradzą sobie jak wszyscy. W wielu wypadkach mogą sobie nie poradzić. Wpychanie ich na siłę do normalnych klas jaki izolowanie w oddzielnych klasach to tak samo poronione pomysły.
Moim zdaniem powinny mieć indywidualny tok nauki. Ale na to państwa nie stać. W zwykłej grupie rówieśniczej szybko mogą stać się odludkami. Pewnie nie wszędzie(dużo zależy od nauczycieli),niemniej ryzyko istnieje.
Z drugiej strony gdyby mi ktoś powiedział,że z mojego podatku będą uczłowieczani osiedlowi chuligani… to bym jeszcze dopłaciła do tego interesu. Serio :)
Ja powtórze to co napisałem na flakerze – nie mierzmy wszystkich jedną miarą, bo nie wszyscy zasługują na to, by życie było koszmarem. Ja uniknąłem, dzięki temu mam normalne życie.
Ja zbytnio nie wierzę w ADHD. Może właśnie z tego powodu, że wg obecnej myśli każde dziecko je ma, jeśli tylko minimalnie odstaje od innych.
Często zdarza się, że inteligentne dzieciaki są brane właśnie za ADHD, co powoduje tylko zamknięcie się i uważanie swojego innego podejścia do zagadnień, wybiegania ponad grupę za coś złego.