Taaa wakacji… fajnie było kiedyś jak się miao co takiego jak wakacje, co oznaczało możliwość poświęcenia ponad 2 miesięcy na bardzo intensywne opierniczanie się. Niestety te dobre czasy już się skończyły. Tytułem zrównoważenia sobie braku urlopu “w sezonie” wybrałem się na weekendowy wypad do Gdańska, na PoolCamp.

A ten transparent na Stoczni mnie rozwalił – dosłownie!
Udało mi się dotrzeć do Tomka jakoś przed północą. Następnego dnia od rana lataliśmy po Gdańsku (i nie tylko) zwiedzając wszystko co się da. Tomek pokazał mi kawał miasta a następnie jeszcze jego “lepsze pół” uzupełniła tą wycieczkę o masę ciekawostek i historii związanych z miastem. Pewnie gdym został na tydzień to też by nie starczyło czasu na zwiedzenie wszystkiego, ale nie da się zaprzeczyć, że zrobiliśmy całkiem pokaźną rundkę. Zobaczyliśmy też wystawę “Drogi do Wolności“, Westerplatte i wiele, wiele innych ciekawych miejsc. Polecam całą masę fotek u Tomka.

Cieszy mnie, że weekend uważasz za udany. Mam nadzieję, że to “przepędzenie po mieście” nie było zbyt intensywne :)
A i tak widzieliśmy zaledwie ułamek Gdańska, tylko stare miasto. Nie wspominając już o Sopocie i Gdyni… ;)
Zdecydowanie i weekend i samo “przegonienie” uważam za bardzo udane :)
[...] że ludzie są normalniejsi i bardziej… ludzcy od tych w Warszawie. Czy to Poznań, Gdańsk, Lublin czy Opole za każdym razem mam to samo [...]