Po zakupie Kindle’a, kiedy jeszcze nie wiedziałem, że na Amazonie są całe masy darmowych i wyjątkowo tanich książek postanowiłem wykorzystać okazję i nadrobić zaległości. Jest cała masa książek, które człowiek zwyczajnie przeczytać powinien – tzw. pozycje klasyczne – a których nigdy nie miałem czasu przeczytać. Mam na myśli na przykład Szekspira, Czechowa, Reymonta czy Edgara Alana Poe.
Serwis WolneLektury.pl to taka biblioteka internetowa. Są to lektury, które znajdują się w domenie publicznej (o tym poniżej). Dzięki Fundacji Nowoczesna Polska, która prowadzi ten projekt, wszystkie te dzieła są digitalizowane przez Bibliotekę Narodową i udostępniane w różnych formatach (html, epub, mp3, ogg, odt, txt i pdf). Ponieważ są one w domenie publicznej, można je ściągać nieodpłatnie, cytować, udostępniać innym – słowem korzystać do woli.
Domena publiczna
Utwory w domenie publicznej to te, które nie podlegają już pod prawo autorskie. Czym jest domena publiczna tłumaczą sami twórcy Wolnych Lektur:
Choć zasadą jest, że po jakimś czasie wszystkie dzieła mają zasilić domenę publiczną, to czas działania polskiego prawa autorskiego został w ciągu ostatnich kilkunastu lat znacznie wydłużony. Jeszcze na początku lat 90. było to 25 lat od śmierci autora, potem ten czas wydłużono na 50 lat, dziś jest to już lat 70. To oznacza, że wielu pozycji z ministerialnych list lektur nie będziemy mogli udostępnić jeszcze przez wiele lat. Dopiero w 2020 roku opublikujemy utwory Marka Hłaski i Witolda Gombrowicza. Powieści Kuncewiczowej zasilą domenę publiczną w roku 2060, a poezje Miłosza w 2075 roku.
Czytaj, czytaj…
Ja się zaprzyjaźniłem z Wolnymi Lekturami w pierwszych dniach posiadania Kindla, ale pobrane publikacje można równie dobrze czytać na komputerze lub innym czytniku e-booków. Na prawdę polecam przeszukanie katalogu – ja właśnie czytam Pies Baskerville’ów autorstwa Arthura Conana Doylea.