Nie czytałem książki, na podstawie której powstał film. Mam jednak wrażenie, że twórcy filmu bardzo wiernie chcieli oddać klimat książki nie specjalnie ingerując w treść. To widać ponieważ… ewidentnie nie wyszło.

fot. stopklatka.pl
Nie czytałem książki, na podstawie której powstał film. Mam jednak wrażenie, że twórcy filmu bardzo wiernie chcieli oddać klimat książki nie specjalnie ingerując w treść. To widać ponieważ… ewidentnie nie wyszło.

fot. stopklatka.pl
Jeśli oceniać film po trailerach to zapowiadał się całkiem ciekawie. Monumentalne, epiczne wręcz zapowiedzi filmu spowodowały, że zdecydowałem się na własne oczy przekonać czy mają rację wszyscy ci, którzy narzekali na… no na wszystko chyba już w tym filmie narzekano.

Obsada – w szczególności John Cusack, którego lubię – to chyba największy plus tego filmu.
Jak już wspomniałem na blipie zakupiłem i przeczytałem książkę Marka Jankowskiego pt “Mała wielka firma“. Do książki dotarłem dzięki Pawłowi Tkaczykowi, którego blog mimo pewnych przeszkód w pracy, czytuję (tu wielkie podziękowania za publikację pełnej treści w RSS) oraz dzięki temu, że na wspomnianym blogu ukazuje się podcast o tym samym tytule współtworzony przez autora książki.

Pan raczy żartować panie Feynman to niesamowita podróż przez życie niesamowitego człowieka – Richarda P. Feynmana. Zestawienie pełne uśmiechu i wręcz niewiarygodnych anegdot historii jakie przydarzyły się znanemu naukowcowi – również okresu kiedy jeszcze nie był znanym naukowcem. Czyta się to jednym tchem praktycznie. Rekomendacją niech będzie fakt, że w środku tej naszej paskudnej jesieni, zacząłem jeździć do pracy komunikacją publiczną rezygnując z samochodu, żeby mieć więcej czasu na czytanie książki ;) A do pracy jadę przez całą prawie Warszawę – kto tu chociaż przez chwilę mieszkał wie co to znaczy.